Kilka tygodni temu zostałem wezwany na komisariat policji w charakterze świadka w sprawie rzekomego stosowania gróźb bezprawnych w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności. Oskarżyła mnie bezpodstawnie była klientka od której nie mogłem uzyskać zapłaty. Złożyłem zeznania a pani policjantka uprzejmie poinformowała mnie, że przekaże prokuratorowi akta z wnioskiem o odmowę wszczęcia postępowania.

Jednakże otrzymałem w tej sprawie kolejne wezwanie w charakterze świadka i znowu musiałem w ostatni piątek stawić się na komisariacie. Mówię na wstępie, że w tej sprawie już zeznawałem. Pan policjant na to, że tak, zgadza się, ale wtedy byłem ROZPYTYWANY a teraz będę PRZESŁUCHIWANY a to dlatego, że wniosek o odmowę wszczęcia postępowania nie został zaakceptowany przez prokuratora ponieważ w między czasie ta klienta złożyła kolejną skargę w tej sprawie. I że on (policjant) widzi, że to są bzdury ale muszą mnie przesłuchać.

Zapytałem w takiej sytuacji, jaka jest różnica pomiędzy ROZPYTANIEM a PRZESŁUCHANIEM. Pan policjant na to, że przy rozpytaniu osoba rozpytywana nie jest pouczana o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań i mogłem wówczas mówić, co chciałem. Czyli, że jak rozumiem, mogłem bezkarnie kłamać. Natomiast osoba przesłuchiwana zostaje najpierw pouczona o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.

W związku z powyższym, zarówno mnie, jak i pewnie wielu z Was przyszło do głowy logiczne pytanie a mianowicie, dlaczego nie można przed rozpytaniem pouczyć o odpowiedzialności karnej albo od razu PRZESŁUCHAĆ zamiast ROZPYTAĆ. Nadmieniam, że ostatnio w piątek po prostu powtórzyłem to co zeznałem kilka tygodni wcześniej. Jednak nie wyartykułowałem tego pytania policjantowi, bo co by to zmieniło…

Okazuje się, że również w procedurze sądowej funkcjonuje podobny idiotyzm: http://sondy.net.pl/?p=32 – pozwany (a więc i powód) przesłuchiwany jest bez odbierania przyrzeczenia, bez pouczenia go o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Też może więc kłamać, bezkarnie.