Wystawienie długu na sprzedaż, to całkiem fajna sprawa, to znaczy dla dłużnika niezbyt fajna. Wystawienie długu na sprzedaż zwłaszcza w internecie (niekoniecznie na giełdzie) to często pretekst do upubliczniania danych dłużnika i jego długu po to, aby dać mu się we znaki. Podobnie jak w znanym rejestrze długów. Tylko bowiem jako oferta wierzytelności na sprzedaż, dłużnik i jego dług mogą znaleźć się w internecie, na przykład na internetowej giełdzie wierzytelności. Rzadko zgłasza się ktoś zainteresowany zakupem długu a jeżeli już, to najczęściej oferuje żałośnie niską cenę, np. 20% kwoty podstawowej długu. Spławiam takich oferentów a dłużnik i dług dalej sobie widnieje w internecie aż czasem dłużnik nie może dłużej tego znieść i po prostu spłaca swój dług.

Skuteczność internetowych wpisów polega na tym, że są one wychwytywane przez Google i zazwyczaj wystarczy że ktoś wpisze jego dane w Google i już widzi niechlubny wpis. Można wystawiać na sprzedaż zarówno gospodarcze długi (związane z prowadzeniem działalności gospodarczej) jak i prywatne, np. z tytułu koleżeńskiej pożyczki. Fakt, że takie wpisy są ogólnie dostępne (i informują że dana osoba ma dług nawet jeżeli szukający w internecie nie myślał o tym wpisując dane tej osoby), sprawia że wpisy w internecie obecne w zasobach wyszukiwarki Google są znacznie skuteczniejsze niż te w Biurach Informacji Gospodarczej czyli w Krajowym Rejestrze Długów, w ERIF i w Infomonitor.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *